Hannibal Lecter po raz pierwszy: Czerwony Smok

Hannibala Lectera chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Najsłynniejszy i chyba najinteligentniejszy pop-kulturalny morderca zadebiutował w powieści Thomasa Harrisa Czerwony Smok, choć to tylko (niemalże) „gościnny” występ. Główną gwiazdą książki jest Will Graham największy profiler FBI w historii. Posiada on szczególny talent, jest to zdolność do myślenia jak przestępca, wchodzenia w jego skórę. Największym osiągnięciem Grahama było złapanie Hannibala Lectera, czego o mało co nie przypłacił życiem. Psychiczne i fizyczne blizny spowodowały przejście Grahama na emeryturę. Will prowadził spokojne życie, gdzieś na Florydzie jako mechanik silników do czasu, gdy pewnego dnia jego stary przyjaciel z FBI Jack Crawford po prosił go o pomoc w schwytaniu zabójcy. Nie bez wątpliwości przyjmuję ofertę. Jednak umysł zabójcy jest szczególnie chaotyczny i Will nie może ruszyć dalej. Po pomoc idzie do… Hannibala Lectera…

Thomas Harris to dobry pisarz! Nadaje akcji odpowiednie tempo, trzymające w napięciu. Czytając odnosi się wrażenie niepokoju, w każdej chwili może nastąpić jakieś BOOOM, nieoczekiwany zwrot akcji. O to chodzi! Przy czym powieść działa jak efekt kuli śnieżnej. Czym więcej czytasz tym więcej chcesz, głębiej się dostajesz i robi się straszniej, a Ty pragniesz więcej. Wielkim atutem jest specjalistyczna, mimo że toporna, praca policyjna z masą wyjaśnień i szczegółowych opisów pracy techników laboratoryjnych i kryminalistycznych, a same zbrodnie są szczegółowe opisane i przerażające. Bez trudno można wyobrazić sobie, że stoi się obok  Willa Grahama.
Pierwsze spotkanie Lectera jest niezapomniane i trzeba samemu to przeżyć, czytając. W spokoju Hannibala jest coś przerażającego, ale to każdy doskonale wie.

Cały ta kula śnieżna urasta do wielkich rozmiarów i nagle niemalże przed finałem autor serwuję nam dość obszerny życiorys zabójcy, co nie jest złe. Lubię poznawać złoczyńców „od środka”, dowiedzieć się co spowodowało, że są tacy jacy są, ale to tak naprawdę wyhamowało opowieść, że ta kula śnieżna sporych rozmiarów znacząco się stopiła. Dla mnie osobiście lepszym efektem (chyba) byłoby przeplatanie rozdziałów z przeszłością zabójcy z rozdziałami opisującymi aktualne działania służb. Dzięki takiemu zabiegowi finał wywarłby na mnie większe wrażenie

Reasumując to trzymający w napięciu thriller psychologiczny z postaciami dobrze nakreślonymi, a sama historia niesamowicie dobra. Czytało mi się bardzo dobrze, z wielkim smakiem i łapczywie połykałem kolejne strony.

Reklamy

2 responses to “Hannibal Lecter po raz pierwszy: Czerwony Smok

  1. Mam wrażenie, że opisywany przez ciebie zabieg z przeplataniem rozdziałów i planów czasowych wykorzystali naśladowcy Harrisa, a w każdym razie autorzy thrillerów wydanych później. Ale zgadzam się, że znacznie hamuje to tempo akcji.
    I raz jeszcze polecam film „Manhunter” – nie jest wybitny, ale warto zobaczyć i docenić jak Grahama zagrał William Petersen.

  2. Pingback: Lars Kepler – Hipnotyzer | zapiski locusta ze scavenger...·

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s