Corey Taylor debiutuje w świecie komiksu

Corey Taylor głównie znany z zespołów Slipknot i Stone Sour to metalowa supergwiazda. Człowiek orkiestra: muzyk, kompozytor, wokalista, producent muzyczny, pisarz. W kategoriach muzycznych to absolutna ekstraklasa, a album Iowa Slipknota to jeden z najważniejszych albumów mojego życia. Teraz debiutuje jako scenarzysta komiksowy.

House of Gold & Bones to podwójny koncept album Stone Sour na podstawie którego Corey Taylor stworzył scenariusz komiksu, który narysował Richard Clark.
Sam album w mojej opinii jest średni. Drugi krążek (wydany w kwietniu 2013) jest zdecydowanie lepszy od pierwszego (wydany w październiku 2012), gdzie właściwie podobały mi się tylko dwa pierwsze utwory.
Jednak powiem szczerze od bardzo dawna „jarałem” się debiutem Taylora w świecie komiksowym, a kolejne zapowiedzi podsycały moje podniecenie, efektem czego miałem bardzo wielkie oczekiwania wobec tego tytułu.


House of Gold & Bones
Part 1: The Overture
Dark Horse

Scenariusz: Corey Taylor
Rysunki: Richard Clark




Trapped in an alternate reality, the Human must make his way to the House of Gold & Bones as he is chased by a crazed mob, and taunted by mysterious ally, Allen. What the Human discovers on his journey will either be his salvation . . . or his destruction.

The Overture stawia nam od początku same pytania. Kim jest główny bohater? Co tu robi? Co to za miejsce? Bohater stara się zrozumieć, gdzie jest i co się z nim stało. Odpowiedzi, przynajmniej jednoznacznych, nie dostajemy. Pewne jest tylko, że czuję się dziwnie i ucieka przed czymś dziwnym. Schronienie znajduje w budynku, gdzie spotyka swojego diabolicznego bliźniaka Allena. Oczywiście nic w tej relacji nie jest jasne.

Właściwie opowiedziałem całą fabułę, a przy tym nie zdradziłem żadnego ważnego spoilera, bo to jest jedna z tych opowieści graficznych, która nagradza tych co uważnie czytają. Jednak nawet uważni czytelniczy mogą mieć pewne problemy. Czytelnik naprawdę do końca nie ma pojęcia, co się rzeczywiście dzieje i myślę, że dla wielu może to być ogromny minus. Jako, że to dopiero pierwsza z czterech części to ja się wstrzymam z werdyktem, ale moje oczekiwania czują się lekko zawiedzione. Być może będzie to skuteczniejsze w całości.

Rysunki nie są ani dobre, ani słabe. Po prostu tradycyjne, ale bardzo słabe w tego typu opowieściach. Gdy narracja buduje tajemniczość i poczucie niesamowitości to grafika tego nie wspiera. Odbiór opowieści na pewno byłby inny, gdyby za stronę wizualną odpowiadał Dave McKean, albo chociaż Jon J. Muth lub nawet twórca okładki (swoją drogą wspaniałej) Jason Shawn Alexander.

Myślę, że historia ma prawdziwy potencjał, aby stać się czymś niezwykłym. Jednak brak spójności między narracją i kompozycją powoduje ulotnienie się, gdzieś odpowiedniej mrocznej, niespokojnej atmosfery. Mimo wszystko będę wyczekiwał drugiego numeru w nadziei na poprawę

Jako bonus do pierwszego numeru dostajemy fragment nowej książki Coreya Taylora Funny Things Happened On The Way To Heaven: (Or, How I Made Peace with the Paranormal and Stigmatized Zealots and Cynics in The Process).

 

PS: Facet w kombinezonie z plakietką „Zero” fanom Slipknota na pewno coś to mówi. Jestem ciekaw czy to specjalne oczko puszczone w stronę fanów.

Reklamy

2 responses to “Corey Taylor debiutuje w świecie komiksu

  1. ekspresowa reakcja! ja komiksu jeszcze nie widziałam, ale wydaje mi się, że cierpisz na klasyczną formę zbyt dużych oczekiwań. też się tego boję. za bardzo chcielibyśmy, żeby było to równie dobre, co najlepsze muzyczne dokonania Coreya. Zobaczymy, czy moje podejrzenia się potwierdzą, ale może być tak, że to, co udaje się przekazać w muzyce (czy raczej to, co odbiorca sobie do muzyki dopowiada) nie jest do końca przekładalne na obraz. bo wymaga konkretów, które w muzyce – nawet w tekstach – nie są konieczne.

    • Nie kryje tego! Oczywiście zbyt duże wymagania miałem! Ja nie rozkładałem albumów na czynniki pierwsze i wydaje mi się, że dobrze zrobiłem. Uważam jednak, że Corey wywiązuje się dobrze z zadania, a gorzej z rysownikiem, jednak może być to wina też scenariusza, póki go nie ujrzę – nie będę wiedział : )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s