Justice League vol. 1: Origin

Jakoś nigdy zespoły superbohaterów mnie nie interesowały. Wolę solowe tytuły. Dwa czynniki, które spowodowały, że sięgnąłem po ten tytuł to New 52 z tytułem pierwszego tomu Origin, a drugi to po dość marnym i rozczarowującym filmie Avengers byłem ciekaw co prezentuje zespół z tego bardziej interesującego jak dla mnie wydawnictwa. Ja wiem, film, a komiks to różne rzeczy, ale na film Justice League chyba się nie doczekam.

Cała historia zaczyna się w Gotham od spotkania Batmana z Green Lanternem (Hal Jordan) ma to miejsce podczas pościgu Batmana za tajemniczą pozaziemską istotą, gdy on sam jest ściagny przez policje. Owa istota pozostawia po sobie dziwną kostkę.  Zielona Latarnia, jak i później reszta Ligi jest zdziwiona, że Batman jest prawdziwy, a nie jest tylko legendą.
Na samym początku bardzo podobał mi się Green Lantern. Nawet myślałem, że może wreszcie się do niego przekonam. Hal jest śmiały, pewny siebie, a jego zderzenie z totalnym przeciwieństwem pod względem osobowości Batmanem podczas, gdy ten rozmyśla nad kostką, jest po prostu zabawne. Zwłaszcza moment gdy Green Lantern dowiaduje się, że Batman jest tylko zwykłym kolesiem w stroju nietoperza…

Ale (!) Batman raz dwa „rozbraja” Green Lanterna kradnąc mu pierścień (czyli dosłownie rozbraja Hala ze wszystkich mocy)  z tekstem „What’s this do?”. Duet ten jest mocnym punktem opowieści, a przynajmniej jej początku.
Razem udają się do Metropolis, aby spotkać się z Supermanem, który w opinii Zielonej Latarni wie więcej o kosmitach. Oczywiście musiało dojść do pojedynku. Dalej wraz z rozwijającą się historią wprowadzany jest Flash, Wonder Woman i Aquaman. Zarozumiały Green Lantern musi naśmiewać się z Aquamana nazywając go choćby „Aquafresh”.
Ostatnim ogniwem teamu jest Cyborg, czyli Victor Stone, młody futoblista z realną szansą na zawodową karierę. Jego origin jest w pełni ukazany.

Głównym punktem zwrotnym akcji jest włączenie się urządzenia (kostki) i uwolnienia tłumu „potworów”. Istoty atakują na całym świecie i polując na ludzi wysyłając ich w najróżniejsze, nieznane wymiary i światy.
Jak dotąd zbieranina indywidualności, bohaterów nie mogących dojść do porozumienia, będzie zmuszona zacząć współpracować w celu ratowania Ziemi. Przeciwnikiem jest Darkseid, a jego celem jest zniszczyć całą ludzkość. Istota tak potężna, że żaden bohater nie ma szansy w pojedynkę.

Mieszane uczucia mam odnośnie końcówki, z jednej strony pompatyczna, kolorowa (gdzie kompletnie tak mroczna postać jak Batman nie pasuje), a z drugiej strony zabawna ze względu na głowienie się Green Lanterna i Flasha nad nazwą dla grupy superbohaterów.

Po pierwszych rozdziałach myślałem, że całe show i moją sympatie skradnie Zielona Latarnia i jak już wspomniałem – myślałem, że wreszcie się do niego przekonam. Jednak gdzieś w środku zaczął mnie irytować, nie wiem czy po prostu moje uprzedzenie do tej postaci się znowu uaktywniło, czy zaczęło mnie to już jego tępe aroganckie zachowanie wkurzać, nie wiem, naprawdę nie wiem.
Origin miał dobry początek, który rozbudził mój apetyt, ale dalej jest naprawdę średnio. Czytałem go już spory czas temu i jedynym wyraźnym obrazem pozostałym w mojej pamięci jest to, że Justice League to pęczek kłótliwych młodocianych przystojniaków, a ich głównym problemem jest pojedynek… który ma większe ego. Jest to nawet zabawne, ale cierpi na tym historia, która jest dość prosta i zdecydowanie za łatwo się kończy jak na pojedynek z tak potężnym przeciwnikiem. Darkseid zasługuję na bardziej epicką opowieść, co najprawdopodobniej kiedyś tam nastąpi.



Justice League vol.1: Origin
DC Comics
Scenariusz: Geoff Johns
Rysunki: Jim Lee

Reklamy

3 responses to “Justice League vol. 1: Origin

  1. Ja tam lubię tę serię, świetnie się przy niej bawię. Batman nie jest taki sam jak u Snydera i Capullo – to fakt. Brak tu mroku. To co mnie najbardziej denerwowało to fakt że zrobiono z Gacka takiego pobocznego chłoptasia. Brak tu jego strategicznego panowania w grupie i bycia tym który wszystko wie. No i moim zdaniem romans Batmana z WW byłby lepszy niż jej z Supermanem :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s